Molestowanie seksualne. Krzywdziciele dzieci

Molestowanie seksualne. Krzywdziciele dzieci

Co czwarta kobieta i co siódmy mężczyzna byli w dzieciństwie molestowani seksualnie. Z takim mrocznym sekretem może żyć nawet 200 tysięcy Opolan.
51-letni mieszkaniec Opola za wykorzystywanie seksualne trzech nieletnich córek został w październiku skazany na 6 lat więzienia. Sprawa swój początek ma jeszcze w 1992 roku. To wtedy, według prokuratury, mężczyzna zaczął krzywdzić jedną ze swoich pociech. Śledczy ustalili, że kiedy domownicy spali, ojciec przychodził do pokoju siedmiolatki, kładł się obok niej i molestował. Po roku to samo miał robić ze swoją drugą córką. Kiedy na świat przyszła kolejna córka, molestowane dziewczynki zamieszkały w jednym pokoju. To nie zniechęciło ich ojca, który zakradał się do nich. Potem jego ofiarą była też najmłodsza córka…

38-letni mieszkaniec Głogówka za wielokrotne zgwałcenie swojej szwagierki, również w październiku usłyszał wyrok 3 lat więzienia. Dziewczynka została skrzywdzona po raz pierwszy, gdy miała 10 lat i przyjechała do siostry pomóc jej w opiece nad dziećmi. Po raz ostatni, gdy miała lat 15…

Sąd Rejonowy w Prudniku zajmie się obecnie 36-letnim mężczyzną, który w ciągu ostatniego roku miał wielokrotnie molestować seksualnie swoich dwóch nieletnich synów. Miał fotografować chłopców w niedwuznacznych sytuacjach, dotykać ich intymnych części ciała, obnażać…

 

Wstydliwa sprawa

To tylko niewielki wycinek spraw o molestowanie nieletnich, którymi w tym roku zajmowały się bądź zajmują opolskie sądy. Z badań wynika, że co czwarta kobieta i co siódmy mężczyzna byli w dzieciństwie molestowani seksualnie. Z takim mrocznym sekretem może żyć nawet 200 tysięcy Opolan. Od pewnego czasu tego typu spraw trafia na wokandy coraz więcej.

- To wynik między innymi tego, że o pedofilii mówi się coraz częściej i głośniej – wyjaśnia Piotr Pośpiech, lekarz seksuolog i ginekolog z Opola, a zarazem biegły sądowy w sprawach o wykorzystywanie seksualne. – Media informują o tego typu przypadkach prawie każdego dnia, przestało być to więc tematem tabu.

Jak mówi doktor Pośpiech, jeszcze pięć, dziesięć lat temu, w pewnych kręgach w ogóle o tym się nie mówiło. Problem – jeśli istniał – zamiatany był pod dywan. Rodziny, w których dochodziło do tragedii, za wszelką cenę ukrywały ten wstydliwy problem przed lokalną społecznością.

- Im mniejsza wieś, tym sekret strzeżony był silniej, bo jakby to wyglądało, gdyby sąsiedzi dowiedzieli się, że mąż, ojciec, dziadek czy wujek wykorzystują seksualnie dzieci – tłumaczy Piotr Pośpiech.

Tak było m.in. w przypadku 51-letniego opolanina skazanego w październiku tego roku przez opolski sąd na sześć lat za molestowanie trzech córek. Jedna z krzywdzonych dziewczynek nie wytrzymała poniżania i powiedziała wszystko matce. Ta jej nie uwierzyła. Sprawę zgłosiła policji dopiero po siedmiu latach, kiedy jedna z córek nie zniosła koszmaru i uciekła z domu. Oskarżony był już za granicą. Prokuratura odnalazła go we francuskim więzieniu, gdzie odbywał wyrok za jazdę po pijaku.

Inny przykład: koszmar dziewczynki gwałconej przez swojego szwagra z Głogówka nie trwałby aż pięć lat, gdyby przerwała go jej mama. Dziewczynka wysyłała sygnały, że dzieje jej się krzywda. Już w 2008 roku dała mamie karteczki o treści sugerującej, iż jest wykorzystywana seksualnie przez szwagra. Kobieta jednak je spaliła, wcześniej pokazała jedną z nich swojej drugiej córce, żonie oskarżonego. Poprosiła, aby ta wyjaśniła sytuację z mężem. Niestety, siostra ofiary zlekceważyła ten sygnał. Dopiero interwencja innych krewnych przerwała – po latach – koszmar dziewczynki, która ostatni raz została zgwałcona na przełomie stycznia i lutego 2011 roku.

Ale boją się i same ofiary.
- Przecież o swoim koszmarze muszą opowiedzieć policjantom, prokuratorowi, wreszcie złożyć wyjaśnienia przed sądem, gdzie najczęściej spotykają oprawców – mówi Ewa Kosowska-Korniak z Sądu Okręgowego w Opolu, jedna z pomysłodawczyń kampanii społecznej „Dotyk, który boli”, działającej na rzecz małoletnich molestowanych seksualnie.

 

Kim jest pedofil

Pedofilia to dewiacja polegającą na popędzie i skłonności do kontaktów seksualnych z dziećmi.

- Całowanie czy głaskanie swojej pociechy z rodzicielskiej miłości, czy dotykanie ciała dziecka podczas toalety oczywiście nie ma nic wspólnego z pedofilią – mówi seksuolog Piotr Pośpiech. – Ale jest tak, dopóki dorosły nie odczuwa przyjemności seksualnej z tego powodu. Należy również pamiętać, że według polskiego prawa każdy kontakt seksualny z osobą poniżej 15. roku życia jest karany.

- Nawet jeśli doszło do przyzwolenia ze strony małoletniej osoby – wyjaśnia sędzia Waldemar Krawczyk z Sądu Okręgowego w Opolu. – Grozi za to kara od 2 do 12 lat więzienia.

Według seksuologów pedofilia ma swoje źródło w psychice. Na takie zachowania mają wpływ m.in. kompleksy, odczuwanie lęku wobec kobiet, przypadki przemocy seksualnej, której taka osoba doświadczyła w młodości, nie najlepsze relacje z rodzicami itd. Najczęściej czynów pedofilnych dopuszczają się mężczyźni.

- Odpowiada za to m.in. testosteron – uważa Piotr Pośpiech. – W swojej 15-letniej pracy biegłego sądowego, w której wydałem prawie 1000 opinii, zdarzyło się, że tylko trzy kobiety odpowiadały za ten czyn. Dwie z nich – robiły to razem z mężczyznami, przez których były manipulowane.

Według badań ofiarami pedofilów trzy razy częściej są dziewczynki niż chłopcy. 80 procent molestowanych dzieci doświadcza przemocy seksualnej w rodzinie, na ogół ze strony ojca, brata, wujka czy sąsiada. Problem polega na tym, że pedofil jest często lubiany przez dzieci, kocha młodzież, pomaga jej, a z drugiej strony przekracza próg intymności.

 

Dotyk, który boli

Małoletnie ofiary przemocy seksualnej nie mogą być same. To dlatego z inicjatywy Sądu Okręgowego w Opolu i przy współpracy wielu instytucji rządowych i pozarządowych w zeszłym roku ruszyła kampania społeczna „Dotyk, który boli”.

- Musimy zwrócić większą uwagę na problem molestowania seksualnego dzieci i młodzieży – mówi Ewa Kosowska-Korniak. – Uświadomić osobom, które doświadczyły przemocy seksualnej, że nie ponoszą winy za to, co się stało, oraz że mogą dochodzić sprawiedliwości nawet po latach.

Punktem wyjścia do kampanii była historia Tamary Oskuld, którą gwałcił adoptowany przez jej mamę kuzyn. Pierwszy raz skrzywdził ją, gdy miała 12 lat. Dziewczynka próbowała mówić o tym mamie, ale ona jej nie uwierzyła. Kobieta dopiero w dorosłym życiu złożyła zawiadomienie o przestępstwie i doprowadziła do skazania kuzyna, który dostał 2 lata i 10 miesięcy więzienia. Na trzy dni przed rozprawą apelacyjną mężczyzna zginął w ulicznej bójce. Dziś Tamara spędza dużo czasu w internecie, wyszukując ludzi podobnych do niej. Nie chce, by jak ona przez lata byli sami.

- I wiem, że ich znajduje – mówi Ewa Kosowska-Korniak. – Nawiązała w ten sposób kontakt z kilkoma ofiarami molestowania i pokazała, gdzie i w jaki sposób mogą szukać pomocy.

Dzięki kampanii „Dotyk, który boli” w Sądzie Okręgowym w Opolu udało się też stworzyć tzw. niebieski pokój. Są w nim przesłuchiwane małoletnie ofiary molestowania seksualnego.

- Tak naprawdę są to dwa pokoje i wcale nie są niebieskie – mówi Ewa Kosowska-Korniak. – W jednym siedzi sędzia i przez weneckie lustro obserwuje rozmowę dziecka z psychologiem. Za pomocą mikrofonu przekazuje psychologowi swoje pytania. To zapewnia bezstresowe przesłuchanie malucha.

W ramach kampanii udało się też przeszkolić 140 kuratorów sądowych, tak, by potrafili pracować z ofiarami przemocy seksualnej, w przyszłym roku podobne szkolenie przejdą sędziowie i prokuratorzy.

 

Jak rozpoznać, że dziecko jest molestowane

Krzywdzone dzieci sygnalizują problem. Te najmłodsze zachowania, których doznają podczas molestowania, często przenoszą do zabawy. Na przykład w specyficzny sposób bawią się lalkami czy misiami. Maluchy takie mają też nieadekwatne do wieku zachowania seksualne. Nie możemy bagatelizować też śladów na ciele. Chodzi o zaczerwienienia czy otarcia naskórka w okolicach miejsc intymnych. Molestowane dzieci często też moczą się w nocy, mogą popuszczać kał.

- Nie bagatelizujmy tych objawów, ale też nie wpadajmy w panikę, bo możemy wylać dziecko z kąpielą – mówi Barbara Leszczyńska, kierownik opolskiego ośrodka wsparcia ofiar przemocy w rodzinie. – Jeśli zaobserwowaliśmy coś niepokojącego, skontaktujmy się z lekarzem, psychologiem, obserwujmy też dziecko i jego otoczenie.

A jakie są skutki pedofilii dla molestowanego dziecka?
- Wiele zależy od zachowania sprawcy, wsparcia najbliższych dla ofiary, typu jej osobowości – mówi Piotr Pośpiech. – W skrajnych przypadkach może dojść do stanów depresyjnych. Ofiary pedofilii mogą też w dorosłym życiu mieć kłopoty z kontaktami damsko-męskimi, trudnić się prostytucją. Ale oczywiście skutki traumy z dzieciństwa mogą być niewidoczne.

 

To się da leczyć

Pedofilię można i trzeba leczyć. – Jednak jest z nią tak, jak z alkoholizmem. Uleczalna nie jest – zastrzega Pośpiech. – Przede wszystkim pedofil musi zrozumieć, że jest chory. Inaczej szansy na leczenie nie ma.

A jak wygląda terapia? Pedofil musi przyjmować leki antypopędowe, a terapia farmakologiczna wspierana jest psychoterapią.

- Leczenie trwa 3 lata. Pomyślnie przechodzi je około 70 proc. pedofilów – mówi prof. Zbigniew Lew-Starowicz, ekspert z zakresu seksuologii, konsultant krajowy w tej dziedzinie.

 

źródło : NTO

dodane przez: Administrator
Cofnij do bloga